Przejdź do głównej zawartości

something new

Potrzebuję zmiany bardziej niż tlenu czy wody, zdecydowanie bardziej, nieporównywalnie nawet.
Wiem, że zmiana tkwi we mnie i we mnie musi się zacząć - właśnie to jest to, czego pragnę.
Od dawna wiem kim chcę być, wiem co chcę robić, jest jednak pewnego rodzaju bariera która powstrzymuje mnie przed spełnieniem wszystkim marzeń. To się chyba nazywa moralność.
Jestem wredna i samolubna. Jestem zepsuta - wiem to wszystko doskonale. Czasami jeszcze resztki dobra gdzieś się we mnie odzywają, jednym z ich przejawów jest właśnie ta moralna bariera. Wiem, że wystarczy kilka miesięcy a i ją przekroczę. Nie wiem jednak czy chcę sobie na to pozwolić.


A może ja nie jestem taka zła? Może potrzebuję po prostu chwili na przemyślenia, może jeśli uda mi się wykonać wszystkie punkty przez lata misternie układanego planu okaże się że cel jest inny, lepszy.
Czy mogę sobie jednak pozwolić na to, żeby sprawdzać bez końca, żeby błądzić w zakamarkach umysłów niewinnych ludzi? Czy mogę pozbawiać siebie sumienia? Gdzie mam serce? Zamarzło chyba na parapecie dawnej zimnej nocy. Zostałam ja, bezlitosna, coraz bardziej przekonana że jedynym celem jest to, żeby osiągnąć wypracowane przez lata imperium. 


Jestem gotowa na nowy świat? Na zaczęcie wszystkiego od nowa?
Niedługo stanie się to jasne.
Potraktujmy to jako próbę, póbę umysłu, próbę serca, duszy i moralności.
Nie gwarantuję, że będę taka sama, nie gwarantuję też, że się zmienię.
Zniknę, utonę i urodzę się na nowo. Jaka?





Potrzebuję innego oddechu, innego powietrza.


Popularne posty z tego bloga

Świat w którym brakuje kawy

Ostatnio coraz więcej rozmyślam nad sensem tego co dzieje się wokół mnie. Osiągam to o czym tak zawsze marzyłam, moje marzenia zaczynają się spełniać, ale...czy tak na prawdę jestem szczęśliwa? Czy tak na prawdę dziewczyna w masce którą jestem może być sobą i stwierdzić, że osiągnęła szczęście? Zima to czas kiedy najwięcej myślę, najmocniej teraz, kiedy za oknem białe, otulone śniegiem miasto szarzeje, ja też jestem szara. Szara, nijaka, bo tak na prawdę nie wiem czego chcę. Coś, jakaś dziwna siła rozrywa mnie na kawałki, bo z jednej strony cieszę się tym co wokół siebie mam, cieszy się każdy kawałek mnie z każdej chwili spędzonej z przyjaciółmi, z tymi których zawsze tak bardzo potrzebowałam, z ludźmi których mało znam, a są dla mnie ważniejsi niż rodzina. Z drugiej strony widzę siebie, siebie której nienawidzę, siebie zmieniającej się powoli w jedną z dziewczyn które były dla mnie na szczycie listy ludzi do odstrzelenia. Teraz ja staję się tą, którą sama jeszcze j...

jak neonowy szyld

Dzisiaj jest dobry dzień na podejmowanie życiowych decyzji. Dobry dzień na zmiany, mało ważne zmiany. Ja wypiłam kawę z mlekiem, ale bez cukru. Siedziałam w środku dnia przy zapalonym świetle. Czasami fajnie zrobić coś inaczej. Nie będę Cię winić za podjęte decyzje, nie wiem jakie miałeś inne opcje do wyboru. Czy to dobrze czy nie ocenię kiedyś, z perspektywy czasu wszystko stanie się jasne i oczywiste - czy było warto czy nie. Wszystko się powoli zmienia. Wszystko ma jakiś swój sens, jakiś początek, a kończy się zawsze - czasem za szybko, czasem zbyt późno. W duszy szaleje burza, masochistycznie zadręczam się obrazami, które wywołują dodatkowe pioruny. Pierwszy raz nie boję się burzy, boję się że już nigdy nie zobaczę długiej ścieżki w lesie i porannych mgieł, chociaż chyba nie chcę ich oglądać sama. Chciałabym móc Ci powiedzieć, że ostatnia noc powinna trwać wiecznie. Chciałabym też móc powiedzieć Ci to kolejnej nocy, ale myślę, że nie powiem już nic. Może ja po prostu za...

pod osłoną nocy

Nie wiem czemu tak bardzo lubię księżyc. Szczególnie pełnię. Lubię patrzeć na swoje odbicie w szybie oświetlone tym niezwykłym światłem.... Chwila refleksji, wyciszenia i nabrania pewności. Bo księżyc jest symbolem, jest świadkiem rzeczy o których czasem nikt nie ma pojęcia, pod osłoną nocy, w jego blasku dzieje się najwięcej. Cichy słuchacz i obserwator, który zna wszystkie tajemnice. Wraz z pełnią nastroiłam się na kilka kolejnych tygodni. Lubię dni kiedy wiem czego chcę i nawet błędy stają się mniej ważne w obliczu tego że zdaję sobie sprawę że zmierzam do wytyczonego celu. Lubię też dni podczas których w umyśle utrzymuje się jeszcze wrażenie pełni, jak dzisiaj. To taki mój osobisty talizman z tego księżyca. Bo w czasie pełni zawsze wszystko się układa. Tak jak teraz, siedzę spokojnie z filiżanką i wiem, że tak mogłoby zostać. Drzwi zamknęły się po ostatnim wyjątkowym gościu, świeczki powoli gasną. A wewnętrzny spokój i harmonia władają moją duszą. Pomyśleć że to wszystk...