Przejdź do głównej zawartości

Hurricane

Śnieg.

Nietypowe zjawisko budzące we wszystkich pewnego rodzaju smutek, niekiedy nawet nienawiść.
Na wszystkich portalach posty z rozgoryczeniem: - bo pada, - bo zimno, - bo śnieg.
Dla mnie chłód jest szalenie inspirujący.

Zdecydowanie jestem ciepłolubna, ale zima ma w sobie coś niezwykłego. Może to te długie chłodne wieczory podczas których z parującym kubkiem w ręku mogę porozmyślać, mogę odpocząć. Może klimat który sprawia że wszystko zasypia, i czuję, że mogę pobyć SAMA. 

Może ja po prostu lubię śnieg. Lubię jego aksamitne płatki spadające mi na twarz, lubię czuć na dłoniach przyjemne mrowienie gdy płatki topnieją na mojej ciepłej dłoni.
Właściwie to zawsze narzekam tuż przed nadejściem zimy i śniegu. Ale kiedy już nadejdzie - czuję się jak kropla wody, która wpada do oceanu i już nie da się jej z niej wydobyć. Ogarnia mnie błoga cisza, której nie chcę przeczekać, przespać, chcę ją wykorzystać do ostatniej chwili. Zimowe dni podpowiadają mi obrazy dzięki którym mogę zrozumieć siebie i otaczający mnie świat.

Dlatego też dzisiaj zaczynam prowadzić bloga, do którego zabierałam się już od kilku miesięcy.
Czuję, że z tym blogiem połączy mnie szczególna więź.
Obym się nie pomyliła. Mam w sobie dzikie serce, które nie umie się przywiązywać.
Więc jeśli bym się pomyliła, jeśli by okazało się, że nie potrafię zamknąć swojej duszy w tym blogu to przepraszam już teraz tych, którzy (mam nadzieję) będą tutaj czasem zaglądać.




Popularne posty z tego bloga

przed nadejściem burzy

Wyciągnięty z dna szafy stary sweter, w ręku filiżanka kawy, zastanawiasz się czego w tej chwili najbardziej pragniesz i znajdujesz to po drugiej stronie pokoju, w łóżku, jeszcze śpi. Żal go budzić, ale musi wstawać, jeszcze przez chwilę patrzysz na niego z rozczuleniem, wygląda jak mały chłopczyk który zagubił się w bajce. Dzwoni budzik. Budzisz się. Za oknem wirują płatki śniegu, delikatne promienie słońca przebijają się przez chmury, wszystko pięknie się iskrzy. Znów ci się przyśnił. Który świat jest 'tym prawdziwym'. Ten w którym egzystujemy, czy ten w którym żyjemy po zaśnięciu? Czy na pewno jesteśmy wolni, niezależni? A może ktoś z góry kieruje, jesteśmy jak lalki w zabawkowym domku, albo jak postaci w jakiejś grze, w która gra ktoś inny. Jeśli nawet tak, to czy nasze niepowodzenia możemy zrzucić na innych? Dzisiaj taki dziwny dzień, z jednej strony czuję, że wreszcie mogę odpocząć, z drugiej zdaję sobie sprawę z tego, że nie mogę sobie pozwolić na...

trzy miliony minut

6 lat. ponad dwa tysiące dni. ponad trzy miliony minut. Tyle minęło od pierwszej minuty kiedy aparatura łącząca rozum i serce została stale uszkodzona. Nie pierwszy raz, ale już chyba trwale. Czy wszystko wydarzyło się tak jak powinno? "Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się czegoś nie zrobiło." Tylko przy Tobie żałuję na wszystkie sposoby, wszystkiego poza tym, że Cię poznałam. Czy to mogła być miłość? Czy się skończyła? Czy Ty też o mnie myślisz? Masochistycznie odtwarzam wszystkie obrazy w głowie jak zapętlony film. Szukam nowych powodów do smutku i nienawiści do Ciebie. Znajduję dużo, ale nie to czego szukam. Jesteś moją słabością. Pociąg odjechał, a ja rozpoczęłam inną podróż. Jeśli zatrzymam się na tej samej stacji co Ty zginę. Jesteś huraganem i zniszczysz wszystko co mnie otacza. Mam za dużo do stracenia, nie powinieneś być tego wart - a jednak wciąż się zastanawiam. Wczoraj znów mi się śniłeś. Zaburzasz harmonię. Każdego dnia próbuję zachować spok...

egzystencja sowy przy kawie

Czarna noc, ubarwiona pomarańczowymi światłami. te kilka świeczek przepełniają, przenikają, przerażają. Wystarczy czasem być jak ptak, w swej prostocie uwikłany, jest tu. jest też tam. A ja mam czasem wrażenie że jestem dokładnie tam gdzie ty się kończysz. Mam dziwne wrażenia, szczególnie nocą. Jestem jak sowa, budzę się w środku nocy i brakuje mi słów. W środku nocy piję kawę, ona pozwala mi nie czuć się sową. A przecież nią jestem, a sowa jest ptakiem... Nocą najbardziej przeraża bycie człowiekiem świadomym, czasem bardziej świadomym od innych. Zazdroszczę tym, którzy śpią spokojnie, akceptują rzeczywistość i nie myślą, ja myślę za bardzo. Myślę rozpamiętując, wspominając i przeżywając. Spędzam bezsenne noce na gdybaniu, na tworzeniu historii które i tak nie maja prawa bytu. Teoretyzowanie każdego momentu czy przemyślane koncepty zdarzeń - tak wyglądają moje noce. To przestaje cieszyć a tworzy złudzenie egzystencji w niebycie moralnym. Bo tak się właśnie czuję, jakbym egzyst...