Przejdź do głównej zawartości

przed nadejściem burzy

Wyciągnięty z dna szafy stary sweter, w ręku filiżanka kawy, zastanawiasz się czego w tej chwili najbardziej pragniesz i znajdujesz to po drugiej stronie pokoju, w łóżku, jeszcze śpi. Żal go budzić, ale musi wstawać, jeszcze przez chwilę patrzysz na niego z rozczuleniem, wygląda jak mały chłopczyk który zagubił się w bajce.
Dzwoni budzik.
Budzisz się.
Za oknem wirują płatki śniegu, delikatne promienie słońca przebijają się przez chmury, wszystko pięknie się iskrzy.
Znów ci się przyśnił.


Który świat jest 'tym prawdziwym'. Ten w którym egzystujemy, czy ten w którym żyjemy po zaśnięciu? Czy na pewno jesteśmy wolni, niezależni? A może ktoś z góry kieruje, jesteśmy jak lalki w zabawkowym domku, albo jak postaci w jakiejś grze, w która gra ktoś inny.
Jeśli nawet tak, to czy nasze niepowodzenia możemy zrzucić na innych?

Dzisiaj taki dziwny dzień, z jednej strony czuję, że wreszcie mogę odpocząć, z drugiej zdaję sobie sprawę z tego, że nie mogę sobie pozwolić na zatracenie się w tym świątecznym klimacie.
Macie czasem tak, że mimo iż wszystko teoretycznie się układa czujecie wewnętrzny niepokój, jak delfiny przed nadejściem sztormu czy burzy macie ochotę odpłynąć daleko, schować się, przeczekać nadchodzące niebezpieczeństwo? Tak właśnie się teraz czuję, boję się zniknąć, boję się trwać.

Popularne posty z tego bloga

Świat w którym brakuje kawy

Ostatnio coraz więcej rozmyślam nad sensem tego co dzieje się wokół mnie. Osiągam to o czym tak zawsze marzyłam, moje marzenia zaczynają się spełniać, ale...czy tak na prawdę jestem szczęśliwa? Czy tak na prawdę dziewczyna w masce którą jestem może być sobą i stwierdzić, że osiągnęła szczęście? Zima to czas kiedy najwięcej myślę, najmocniej teraz, kiedy za oknem białe, otulone śniegiem miasto szarzeje, ja też jestem szara. Szara, nijaka, bo tak na prawdę nie wiem czego chcę. Coś, jakaś dziwna siła rozrywa mnie na kawałki, bo z jednej strony cieszę się tym co wokół siebie mam, cieszy się każdy kawałek mnie z każdej chwili spędzonej z przyjaciółmi, z tymi których zawsze tak bardzo potrzebowałam, z ludźmi których mało znam, a są dla mnie ważniejsi niż rodzina. Z drugiej strony widzę siebie, siebie której nienawidzę, siebie zmieniającej się powoli w jedną z dziewczyn które były dla mnie na szczycie listy ludzi do odstrzelenia. Teraz ja staję się tą, którą sama jeszcze j...

jak neonowy szyld

Dzisiaj jest dobry dzień na podejmowanie życiowych decyzji. Dobry dzień na zmiany, mało ważne zmiany. Ja wypiłam kawę z mlekiem, ale bez cukru. Siedziałam w środku dnia przy zapalonym świetle. Czasami fajnie zrobić coś inaczej. Nie będę Cię winić za podjęte decyzje, nie wiem jakie miałeś inne opcje do wyboru. Czy to dobrze czy nie ocenię kiedyś, z perspektywy czasu wszystko stanie się jasne i oczywiste - czy było warto czy nie. Wszystko się powoli zmienia. Wszystko ma jakiś swój sens, jakiś początek, a kończy się zawsze - czasem za szybko, czasem zbyt późno. W duszy szaleje burza, masochistycznie zadręczam się obrazami, które wywołują dodatkowe pioruny. Pierwszy raz nie boję się burzy, boję się że już nigdy nie zobaczę długiej ścieżki w lesie i porannych mgieł, chociaż chyba nie chcę ich oglądać sama. Chciałabym móc Ci powiedzieć, że ostatnia noc powinna trwać wiecznie. Chciałabym też móc powiedzieć Ci to kolejnej nocy, ale myślę, że nie powiem już nic. Może ja po prostu za...

pod osłoną nocy

Nie wiem czemu tak bardzo lubię księżyc. Szczególnie pełnię. Lubię patrzeć na swoje odbicie w szybie oświetlone tym niezwykłym światłem.... Chwila refleksji, wyciszenia i nabrania pewności. Bo księżyc jest symbolem, jest świadkiem rzeczy o których czasem nikt nie ma pojęcia, pod osłoną nocy, w jego blasku dzieje się najwięcej. Cichy słuchacz i obserwator, który zna wszystkie tajemnice. Wraz z pełnią nastroiłam się na kilka kolejnych tygodni. Lubię dni kiedy wiem czego chcę i nawet błędy stają się mniej ważne w obliczu tego że zdaję sobie sprawę że zmierzam do wytyczonego celu. Lubię też dni podczas których w umyśle utrzymuje się jeszcze wrażenie pełni, jak dzisiaj. To taki mój osobisty talizman z tego księżyca. Bo w czasie pełni zawsze wszystko się układa. Tak jak teraz, siedzę spokojnie z filiżanką i wiem, że tak mogłoby zostać. Drzwi zamknęły się po ostatnim wyjątkowym gościu, świeczki powoli gasną. A wewnętrzny spokój i harmonia władają moją duszą. Pomyśleć że to wszystk...